Między innymi o robótkach.......
wtorek, 05 sierpnia 2008
Zapachniało magnoliami

Oj zapachniało!

A to wszystko za sprawą magnoliowego talerza, zrobionego w prezencie dla jednej z moich cioć (konkretnie talerz zamówiła moja prywatna, osobista babcia - szok!).

W naturze nie miał takich artystycznych, żółtych bohomazów, lecz złoto-żółte cieniowania (też artystyczne). I niech mnie ktoś u licha oświeci, jak się ładnie wykańcza brzeg takiej skorupy? 

 

niedziela, 29 czerwca 2008
Imieninowe dekupki

Czerwiec obrodził w imieniny - nie moje niestety. A jak imieniny, to prezenty. A jak tu jakiś prezent zrobić, skoro z czasem krótko, a i z ochotą nienajlepiej? Ano da się. Zdekupażować można. No to zdekupażowałam:

1. Chustecznik dla "macochy" (brrrrry, co za idiotyczne określenie, jak z bajki Grimmów)



Z chustecznika nie jestem zadowolona. Zapalone dekupażystki zauważą - od pierwszego, niezbyt uważnego rzutu oka - o co biega. Wersja oficjalna: wszystkie efekty są celowe i zaplanowane.

2. Świeczka dla chrzestnej

A chrzestna ledwo okiem rzuciła i odstawiła, bez dobrego słowa, na komódkę. Oj, poczeka sobie na moje kolejne rękodzieło, poczeka...

sobota, 10 maja 2008
Wiosenne domu przystrajanie

WIosna w pełni, a więc najwyższa pora na wymianę domowych ozdób na wiosenne, a te trzeba było najpierw zrobić - no to zrobiłam:

 

 

środa, 26 marca 2008
Różany lampion

Przeprosiłam się ostatnio z decoupagem. Efektem jest lampionik z motywem róż - prezent imieninowy dla koleżanki. Lekko spóźniony - no dobrze możliwe, że nie lekko, możliwe że półtora miesiąca poślizgu to już nie jest lekko. Ale to nie moja wina, że marzec jakoś mi bardziej pasował - najbardziej zdziwiona była Dorfi, której usiłowałam złożyć życzenia równy miesiąc od imienin (przynajmniej dzień był właściwy). Zresztą miesiąc w tą miesiąc w tamtą - wsio ryba jak mawia się w mojej rodzince.

Ważne, że prezent się spodobał- został też przekwalifikowany - teraz jest pojemniczkiem na pout-pouri.

piątek, 14 grudnia 2007
Na świąteczny stół

Takei oto świeczki będą tegoroczną ozdobą wigilijnego i świątecznego stołu:

 

sobota, 06 października 2007
Romantyczne niebieskości

Jakiś czas temu kupiłam w Ikei kilka szklanych naczyń- idealnych do decoupagu, a do tego za grosze (1,99 zł za sztukę). Musiałam przecież spróbować decu na szkle. I w ten oto sposób powstała decoupagowa miseczka - z motywem romantycznych niebieskich kwiatków.m jest to miseczka próbna i całkiem możłiwe, że coś jeszcze w niej pozmieniam- nie do końca podoba mi się zewnętrzna część miseczki. Mam wrażenie, że czegos jej brakuje. A póki co chwalę się jej środkiem:

 

wtorek, 31 lipca 2007
Wiosenne ciasteczka

Trochę mi się życie poplątało- w skrócie "źle się dzieje w państwie duńskim".

Nie mam przez to ochoty do jakichkolwiek robótek - najchętniej posiedziałabym sobie w kąciku i pobeczała. Właściwie to najchętniej zaszyłąbym się w tym kącie i wyszła po kilku latach.

 Udało mi się tylko zmodzić takie oto pudełko:

 

 

Jak widać pierwsze próby z cracklem i cieniowaniem mam już za sobą.

niedziela, 15 kwietnia 2007
Puzdereczko

Uparłam się. Uparłam się, że poznam technikę decoupagu - no i powstało takie oto puzdereczko:

 

Oczywiście nie obyło się bez błędów - ale w końcu na tym nauka polega. Na szczęście jak na razie zapału nie straciłam. Mam nawet kolejne pomysły. Najzabawniejsze , że jest to technika, o której mówiłam, że nigdy, ale to przenigdy...

 

I chyba mam za mało serwetek i papierów.......

piątek, 06 kwietnia 2007
Pierwsze koty za płoty

A może powinnam napisać "pierwsze jajka za płoty"? Powstało bowiem pierwsze decoupagowe jajco - właściwie to powstały trzy, ale dwa zostały zakwalifikowane jako nienadające się do niczego i umyte. To jajo zostało określone jako "od biedy może być" - nie jestem z niego zadowolona. Nie zostało zmyte tylko dlatego, że rodzina zaprotestowała. Obawiam się, że porwałam się z motyką na słońce - powinnam była zacząć od czegoś łatwiejszego. No cóż mądry Polak.....

 

Jajko nie jest jeszcze skończone - brakuje mu przetarcia szmerglem i ostatecznego maźnięcia lakierem ale to już po Świetach (papier ścierny diabeł ogonem nakrył i się chichra w kąciku). Te artystyczne plamy ciemniejszej farby to moje nieudolne próby cieniowania.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku naprawdę będę miała się czym chwalić.

środa, 04 kwietnia 2007
Nowa mania?

Naoglądałam się śliczności, namacałam, nawzdychałam i zamarzyłam, żeby robić "decoupagowe" cudeńka. A jak już zaczynać to na całego. Na razie mocno ucierpiał mój portfel - kupiłam mnóstwo dekupażowych akcesoriów, bo przeciez nie mogłam dopuścić do sytuacji, że mi czegoś zabraknie. Teraz nie mam wyjścia - technika po prostu MUSI mi się spodobać!

 

Mam nadzieję, że uda mi się zrobić chociaż jedno jajko przed niedzielą - oczywiście tą niedzielą.