Między innymi o robótkach.......
niedziela, 09 listopada 2008
A w międzyczasie...

Z lekkim przerażeniem podsumowałam moją ostatnią działalność robótkową. Przerażona, bo skutkiem podsumowania jest gigantyczna lista robótek z gatunku konieczniemusząbyćzrobioneprzedkońcemroku, a najlepiej do Bożego Narodzenia - a przynajmniej ich znamienita większość.

Część z nich jest do skończenia, inne jeszcze nie zaczęte, niektórym za niedługo stuknie "deadline" (termin ostateczny, którego pod żadnym pozorem nie należy przekraczać - sic!). Generalnie, najbliższe dwa miesiące zapowiadają się wyjątkowo pracowicie (i do tego będę musiała się nieco oddrutować - czy wy macie pojęcie jakie to piekielne trudne??mam wrażenie, że druty trzymają się mnie swoją własną siłą woli - choćbym nie wiem jak planowała, jak się starała je odłożyć choć na chwilę- one cały czas trwają na posterunku - jak wyjątkowo wierny pies).

Lista wygląda jakoś tak:

  • skończyc decoupagowe bombki (wypadałoby skoro zaczęłam je jakiś rok temu),
  • aniołek dla ,
  • wichtel (tak, tak - w tym roku też),
  • skrzaty "druciane", zwane gnomami (większość powinna wiedzieć, o co biega), tych skrzatów powinno powstać kilka,
  • torby ekologiczne i aniołki "śpioszki" (punkty chwilowo zawieszone z powodu zbiesienia się maszyny do szycia, aniołki: patrz Koroneczka),
  • UFO (rozwinięcie tematu w swoim czasie),
  • kwadracik dla ,
  • skończyć Summer Afternoon,
  • kartki na święta (przynajmniej hafty juz są),
  • Evangelinki,
  • czapa pasująca do Evangelinek,
  • a może i coś na szyję,
  • Fetchingi obiecane Renulkowi,
  • rodzina pewnych miłych ssaków (na drutach, dokładniejsze wyjaśnienie w swoim czasie - nie będę im przecież psuć wejścia).


Ufffffffffffffff...

nie ma lekko - trzeba zakasać rękawy i druty ...ups...teges...narzędzia pracy w dłoń. Generalnie nudzić się nie powinnam , chociaż...kurka, w końcu ja zdolna bestyja jestem.

A potem kolejna lista koniecznychdoskończenia robótek, już nie tak pilna, a potem zapewne kolejna- robótek zaniedbanych przez poprzednie dwie listy, a potem to już powinno być z górki - przynajmniej do czasu kolejnej listy....  w koncu nudno tak - bez  żadnej listy...

 

 

 

 


w odpowiedzi na pytanie Hrabiny z komentarzy: Aniu rób dokłądniej tak, jak w opisie. Wyjdzie! Skrócone rzędy spowodują, ładnie wykrojony dekolt z tyłu. Środkowe oczka przerobisz na końcu, razem z oczkami z rzędów skróconych (zresztą na tym polega cała istota w&t, na nie przerabianiu wszystkich oczek na raz). Nie wiem na ile to jasne - w razie czego pisz.

 

czwartek, 23 października 2008
Clapotis

Odporny na wszelkie szczepionki, dopada znienacka, rozwija się powoli - pomału przechodzi w czynną postać choroby. Nasilenie najczęściej następuje poprzez wzmożoną lekturę blogów i Ravelry. Uwaga - nie odkryto jeszcze lekarstwa!

 

U mnie bardzo szybko przeszła w postać przewlekłą - ja chcę więcej! Muszę mieć więcej!!

 



Włóczka: Tęcza, prawie 300 g,

 

druty:  4 mm

wzór: knitty.com

poniedziałek, 20 października 2008
Zołza jestem

Okropna zołza - chodzę, krążę z miną niewiniątka, rzucam jakeś aluzje od czasu do czasu i człowiek ani się obejrzy jak wpadł po uszy.

Tyle zdaniem Keetey, która od sierpnia zapamiętale drutuje i już zdążyła stać się "drutomianiaczką" z prawdziwego zdarzenia. I wszystko to ponoć moja wina - że niby nie powinnam odkrywać przed nią ravelry, ani miliona "drutowych" blogów, że teraz to siedzi i siedzi, i nic tylko druty, druty, druty....

 

Jeśli o mnie chodzi, to jakoś wcale nie czuję się winna - w końcu swój interes w tym miałam:

 

 

 

Popularne na portalu ravelry "ewangelinki" i "fetchingi", obie zrobione przez Keetey i obie MOJEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!

sobota, 18 października 2008
Przyszły Ninja

"A jak dorosnę to zostanę Wojowniczym Żółwiem Ninja!" - oświadczył Sheldon - "Jak na filmie".

 

W międzyczasie postanowił zmierzyć się z "wrogiem", ot tak - dla wprawy:

Trochę mu nie wyszło:

 

Z żalem więc porzucił dziecięce marzenia i przyjął posadę strażnika komputera u Keetey (nie przeczytał jednak uważnie umowy, gdzie maciupkim drukiem była wzmianka o dwóch kocich istotkach dzielących komputer z Keetey).

 


Sheldon został wykonany z włóczki Miya firmy Basak (odcienie 056 i 029), drutami nr 3.

Schemat tutaj.

 

piątek, 17 października 2008
Ot, taki drobiażdżek

Z gatunku robótek szybkich, łatwych i przyjemnych - ocieplacz dla odtwarzacza mp3 (przez niektórych zwany skarpetką lub bardziej adekwatnie do kształtu - kondomkiem).

 

Powstał w ramach wykańczania resztek- z Sasanki Aniluxu (zużycie włóczki: tyci tyci), druty numer 3 i wzór DROPSA

 

czwartek, 09 października 2008
Namiastka Afryki

Czyli małpa. Dokładniej Monkey, jeszcze konkretniej Monkey Socks (nie mylić z Sock Monkey) czyli dość popularne skarpetki z knitty.com. Tak, tak - w końcu popełniłam moje pierwsze "druciane" skarpetki i już wiem, że uwielbiam skarpetki - będzie ich więcej, dużo więcej...kiedyś.

 

 Jakieś 60-70 gram włoczki "Tweed" - kolor 503, druty: 3,5 (wyszły nieco większe niż powinny być).

Wzorek stąd.

niedziela, 28 września 2008
Isabella

Równy miesiąc minął od poprzedniego wpisu - ma się to tempo żółwia na lodowisku, nie ma to tamto.

A Izka skończona już dawno, raz nawet udało mi się ją założyć (potem przyszło ochłodzenie i bagatelka, jakieś 13-15 stopni w zakładzie pracy - w piątek już były ciepłe kaloryfery, akurat jak za oknem słońce i temperatura powietrza w okolicach 20).

Czekała tylko na obfocenie (brak własnego, prywatnego fotografa pod ręką to tragedia - o ile coś w rodzaju prywatnego fotografa posiadam, to na pewno nie można go/jej nazwać podręcznym).

No ale doczekała się - upadła tylko koncepcja focenia w plenerze.

 

 Bluzka powstała z Glorii Aniluxu, druty 3,5 mm. Robiłam według "przepisu" na rozmiar S - wyszła akurat "emeczka". Schemat dostępny tutaj.

 

Uwaga!! Jestem zadowolona! Ostatnio coraz częściej jestem zadowolona ze swoich dzianych robótek, baaaaa - nawet je noszę - dziwne, prawda? Może nauczyłam się w końcu wybierać właściwe modele? Czort wie - grunt, że jestem zadowolona z mentalnej przemiany.

 

Może stuknęło mi 7 lat? Człowiek ponoć co 7 lat się zmienia - może właśnie moje 7 lat minęło - bać się czy cieszyć?

 


 

czwartek, 28 sierpnia 2008
Wieści z frontu...

...robótkowego - oczywiście. No dobrze - drutowego frontu, bo nadal ambitnie trzymam się robótek na drutach. No cóż - jak się ma kilkunastostronnicową listę planów na Ravelry, to nie ma co się ociągać. Zastanawiam się tylko na jak długo wystarczy mi tego zapału.

 

Dla odmiany nie mogę się ostatnio zabrać za napisanie notki- ta powinna była pojawić się już dawno. A tymczasem zdążyłam zrobić obie części Isabelli - zostało tylko wykończenie bluzki - JAK JA NIENAWIDZĘ ZSZYWANIA!!!  

No dobrze - tak właściwie to od momentu zrobienia tego zdjęcia do teraz zszyłam robótke i obrobiłam jedną pachę - została druga i przyszycie "mysich ząbków" - mówiłam, że wolno mi coś idzie dodawanie notek.

 

No i chyba nie uwierzycie- zaczęłam w końcu Clapotis- po dwóch latach "przymierzania się" - w końcu grunt to dobre podstawy i zbadany teren ;)))

I wiecie co? Ja już jestem zakochana w tym szalu - coś czuję, że powstanie nie jeden (to mówi ta, która nie cierpi "dublowania" robótek - to chyba największy wyznacznik mojej miłości do Clapo).

Dodam jeszcze, że robi się toto szybko i super przyjemnie.

Aaaaaaaa - spinacze oczywiście nie są cześcią robótki-  w ogóle to nie są spinacze, to bardzo fachowe markery do zaznaczania ważnych części w robótce

 

 

I dla tych, którym udało się przebrnąć przez moje niezbyt składne wypociny - nagroda (a może kara - hmm) w postaci mojej facjaty wraz z kadłubem w Zielonym Czymś

 

Zdjęcia na ludziu by Keetey :)) 

 

 

 

niedziela, 17 sierpnia 2008
Powrót bakcyla

Wróciły mi ostatnio druto i szydełkomania. Wygląda na to, że tym razem na bardzo długo. Zafascynowana jestem blogami drutujących amerykanek, ich projektami, pomysłami...mogłabym wymieniać i wymieniać.

Pierwsze objawy nawrotu już są.

"Zielone coś" - czyli "Drogowcy na łące", to pelerynka "zainspirowana" (no dobrze - zerżnięta) od Dagny (słynny "Bal robotników drogowych). Całkiem przyjemnie się ją robi -przypuszczam, że nałożę ją nie raz (choć do tej pory żadne poncha nie imały się mojej szafy).

Pierwsze zdjęcie oddaje kolor włóczki, drugie pokazuje wzór. A włóczka to Sonata.

Zdjęcie na modelce, gdy tylko objawi się ktoś godny miana fotografa (czyt. potrafiący zrobić "nie poruszone" zdjęcie).

A teraz coś co przyprawia mnie o ból głowy, a moje zęby o zgrzytanie. Szydełkowa, kopertowa bluzeczka - naiwnie założyłam, że rozmiar podany przez twórcę wzoru, jest rozmiarem standardowym. Nie był - na mój rozmiar zabrakło skali, nic dziwnego skoro rozmiar 40 to ponoć 88 cm w obwodzie biustu. Rezultat - bluzka w rozmiarze S (o ile to nie XS) - nie muszę chyba dodawać, że za mała? Mamy tym sposobem kandydatkę do sprucia (gdy tylko minie to dziwne kołatanie serca i szczękocisk na myśl o tym wyrobie).

Włóczka to brzoskwiniowa Sonata. Model z Sabriny 2/2007.

Chyba chwilowo mam dość szydełkowych ciuszków - no przynajmniej tych, które powinny być dopasowane, takie bolerko, na ten przykład, to coś zupełnie innego.

Po druty też sięgnęłam, bez obaw.

Zaczęłam z białej Glorii letnią bluzeczkę (zapewne ostatni letni projekt w tym roku - kiedy to lato minęło?) - o wdzięcznej nazwie "Isabella" - wzór, jak widać, pochodzi z knitty.com.

Jak na razie wygląda to tak:

Prawda, że nie próżnowałam?

piątek, 15 sierpnia 2008
Zaraz będzie deszcz… Jeśli już nie pada.

Jeśli gdziekolwiek w Stumilowym lesie pada, to pada na pewno nad miejscem gdzie siedzi Kłapouchy - taki już los tego biedaka, że jego pesymizm zawsze ściąga to, co najgorsze.

Widać zresztą po minie tego biedaka, że zaskoczony to on nie jest - raczej zrezygnowany, zapewne w parę chwil po wyhaftowaniu tego obrazka westchnął sobie głęboko. 

Wydaje się, że jedyne co go może w życiu zaskoczyć, to odrobina szczęścia.

 

 

Skończony dobre parę chwil temu. Grzecznie czekał w kolejce do prasowania, fotografowania i zgrania zdjęcia na komputer. I wcale, a wcale nie był zdziwiony tymi kolejkami. 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14