Między innymi o robótkach.......
poniedziałek, 28 lipca 2008
Przerywnik od przerywnika

Tonę w przerywnikach od przerywnika. A w kolejce czeka mnóstwo innych technik, powoli kończą mi się robótkowe koszyczki, tamborki skończyły się już dawno. Tak dużo planów, tak mało czasu.... A lista robótek, które koniecznie muszę zacząć i to koniecznie, ale to koniecznie teraz-zaraz niepokojąco się wydłuża.

 

Niedawno skończyłam kwadracik, jest on przeznaczony na szczególną kołderkę, nie dla projektu "Za jeden uśmiech". A co to będzie za kołderka? - o tym na razie cicho sza. Dodam tylko, że powstaną trzy takie kołderki i na wszystkie mam do wyszycia co najmniej jeden kwadracik.

 Pierwszy powstał słonik Elliot - na obrazku, zatytułowanym "Flower for you", kładzie kres plotkom, że jakoby słonie boją się myszy. Moi drodzy - nie boją się, ale wręcz przeciwnie - darzą sporą dawką sympatii, co zresztą widać na załączonym obrazku.

 

 

Aż chciałoby się zakrzyknąć: "Wiwat przyjaźń słoniomysia!". Nie da się ukryć - słonik Elliot jest nader sympatycznym stworzonkiem.

wtorek, 22 lipca 2008
Letni przerywnik

Od koleżanki, także zakręconej krzyżyczkowiczki, dostałam nitki i schmat, które zostały jej po wyhaftowanym obrazku. Nie mogłam się oprzeć tej słodkiej buzi i tym sposobem zaczęłam "Summer Afternoon" od firmy Janlynn. Początkowo obrazek miał być prezentem ,jednak po kilku pierwszych krzyżykach, stwierdziłam, że nie będę w stanie się z nim rozstać- zostanie więc w domu.

 

 

niedziela, 20 lipca 2008
Romans z Łucznikiem

Moja maszyna chwilowo przestała się boczyć. Ba - nawet spędziłyśmy razem kilka miłych chwil, które zaowocowały letnią torbą i kolejnym kubaskiem. Czyżby dotarły do niej plotki o oszczędzaniu na nowszy model?

Torba spodobała się otoczeniu- została nawet doceniona przez robótkowych laików.  Już samo to jest świetnym powodem do noszenia jej...

 

 Pomysł zgapiłam z jakiejś japońskiej gazetki (a może chińskiej? jakoś ciężko wyczuć).

 

No i kubas - natchnieniem była w tym przypadku torba uszyta przez Kasię InoIno, której stałam się szczęśliwą posiadaczką. Torbę można podziwiać tutaj
No, a do nowej torby, musiałam mieć nowy kubas - prawda? Najbezczelniej w świecie, wycyganiłam od Kasi kilka jabłuszek, efekt możecie ocenić sami: