Między innymi o robótkach.......
poniedziałek, 30 kwietnia 2007
Wycieczka po Busku Zdroju

Zrobiłam sobie krótką, weekendową wycieczkę do dziadków - tak na pocieszenie, że w tym tygodniu co drugi dzień pracuję. Przynam, że Busko to jedna z niewielu miejscowości, do których bym mogła się przeprowadzić - uwielbiam to ciche i słoneczne miasteczko. Nawet nie przeszkadzają mi tłumy kuracjuszy i roznoszący sie co jakiś czas zapach siarki.

O historii miasta i uzdrowiska można poczyatć tutaj: http://www.busko-zdroj.com/miasto/miasto_historia.html i http://www.busko-zdroj.com/uzdrowisko/uzdr_main.html

Postanowiłam, że i Was po nim oprowadzę.

 

Spacer zaczynamy u zbiegu ulic: Batorego, Kościuszki i aleji Mickiewicza. Na rogu tych ulic znajduje się drewniany budynek zwany Willą Polonia - wybudowano go w 1900 roku. W latach wojennych znajdowała się tutaj katownia gestapo- jednak mieszkańcy Buska pamietają ją jako porodówkę, to tutaj bowiem przez wiele powojennych lat odbwyały się porody.

 

darmowy hosting obrazków

Po przecownej strony znajduje się figurka Św. Nepomucena pochodząca z 1925 roku.

 

darmowy hosting obrazków

Idąc w dół alei możemy zobaczyć pomnik Tadeusza Kościuszka. Stoi on przed budynkiem Liceum Ogólnokształcącego z lat trzydziestych. Pomnik ten stał na szczycie kopca Kościuszki. Kopiec znajdował się po przeciwnej stronie ulicy i został usypany w latach 1916-1917. W 1942 rozkazem Niemców kopiec został zniszczony, a na jego miejscu wybudowano hotel dla Niemców.

 

darmowy hosting obrazków

Nieco dalej znajdziemy willę z 1911 roku (zawsze marzyłam aby w niej zamieszkać) zwaną potocznie "Rycerzykiem".Wybudował ją dla swojej rodziny lekarz zdrojowy rosjanin Wasyl Jakobs. Po I wojnie właścicielami była rodzina Sulimierskich. Dla upamiętnienia 80lecia powstania uzdrowiska nazwano willę imieniem rycerza Dersława i postawiono rzeźbę. Więcej o historii willi tutaj: http://www.derslaw.busko.com.pl/page.php?id=1

 

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

 

darmowy hosting obrazków

 

 Po drodze mijamy też budynek Starostwa Powiatowego - służył kiedyś Komitetowi Powiatowemu PZPR.

darmowy hosting obrazków

Tym sposobem doszliśmy do Zdroju - tutaj sanatoria rodzą się jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Sporo z nich pochodzi jednak z początku ubiegłego wieku. I tak możemy podziwiać między innymi:

 

  • Willę Oblęgorek - 1903 rok, nazwana na pamiątkę podarowania Henrykowi Sienkiewiczowi majątku o tej właśnie nazwie. 

darmowy hosting obrazków

  • Wojskowy Szpital Uzdrowiskowy - z roku 1936

darmowy hosting obrazków

  • Willa Zielona- niegdyś Sanatorium Policyjne 

darmowy hosting obrazków

  • Sanatorium sanato - 1930 

darmowy hosting obrazków

  • Willa "Słowacki" - z 1917 roku. 

darmowy hosting obrazków

Najprzyjemniejszym miejscem w Zdroju jest niewątpliwie Park Zdrojowy: 

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Aleja Marzeń:

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

sanatorium Marconi w parku- tzw. "Łazienki", wybudowane w 1936 roku przez Henryka Marconiego 

darmowy hosting obrazków

 

darmowy hosting obrazków

 Pijalnia wód w MArconim:

darmowy hosting obrazków

Kaplica Zdrojowa: 

darmowy hosting obrazków

I dowód na to, że przez Busko przepływa rzeka:

darmowy hosting obrazków

Rzeczka zwie się Maskalis i można ją zobaczyć w okolicach Zdroju - jej źródło znajduje się po przeciwnej stronie Buska- wypływa on abowiem ze Stawu Niemieckiego i przepływa pod miastem.

 

I na koniec typowy dla miasteczka i jakże sympatyczny widok:

darmowy hosting obrazków

 

 

wtorek, 24 kwietnia 2007
Wkrótce na tamborku

Za parę chwil zacznę nową robótkę. Będzie to Krucyfiks wg firmy DMC. Obrazek powstanie wg orginalnego klucza kolorów - jakieś 90 % to mulina Rayon DMC.

Wczoraj spędziłam godzinę na przewijaniu tych kilku motków. Słowa, które padały zalicza się raczej do niecenzuralnych - mulina jest śliska jak diabli, jedyna metoda na jej przewinięcie to zdjęcie papierka i rozłożenie 8 metrów na podłodze (ku uciesze wąsatej małpiatki).

 

Obrazek będzie prezentem dla dziadków mieszkających w innym mieście- jakoś tak się złożyło, że jak do tej pory nie dostali ode mnie żadnego robótkowego dzieła.  Pora nadrobić to karygodne zaniedbanie.

 

poniedziałek, 23 kwietnia 2007
Trzy literki

Pochwalę się- a co!

Dzisiaj, późnym popołudniem, zostałam panią magister. Biorąc pod uwagę pomysły byłego już pana dziekana (nie, nie zwolnili go - został prorektorem) w stylu 40 pytań z zakresu naszej wiedzy, jest nie lada wyczynem. Całe szczęście, że pytania były znane wcześniej - no i chyba powinniśmy dziękować, że zrezygnował z pomysłu pierwotnego- 100 pytań.....
Za to jakie grono w Komisji: dwaj rektorzy i prorektor (mój promotor wielce utytułowany jest, nie dość, że za dziekana na AE robi , to jeszcze jest rektorem gdzieś tam poza Krakowem). Samo szczęście.

A w piątek szacowna Komisja "uwaliła" 2 osoby (to się nazywa ta słynna "czysta formalność").
 
 
W każdym razie cieszę się, że mam to już za sobą....
 
No i mogę te słynne trzy literki bez kropki przed nazwiskiem stawiać.

 

niedziela, 22 kwietnia 2007
Szaliczek a'la Kroowka

Zeszłej wiosny, zauroczona szaliczkiem Kroowki, postanowiłam zrobić podobny dla siebie. Kupiłam nawet włóczkę - był marzec, szaliczek miał być szalikiem wiosennym. I nie wiem jak to się stało ale nagle zrobił się lipiec. A po co mi w środku lata szalik.

Robótka została więc odłożona na jesień. Tymczasem minęła jesień, minęła zima, zaczęła się kolejna wiosna, a ja nadal nie zaczęłam. W końcu jednak powstał - tylko po co mi w tej chwili szalik skoro wiosna w pełni i szalików juz nie noszę....

 

 

Jak widać kocica prezentuje się we wspomnianym szaliku lepiej niż ja.

Na szaliczek zużyłam jakąś 1/3 motka Angorki z Aniluxu- grubość szydełka przy tym wzorze nie ma znaczenia. 

 

wtorek, 17 kwietnia 2007
Niespodzianka

Dzisiaj spotkała mnie miła niespodzianka. Listonosz (po uprzednim dwukrotnym zadzwonieniu;)) ) dostarczył mi pewną przesyłkę. A w przesyłce prześliczne kolczyki frywolne od Koroneczki.

 

 

 

Koroneczka juz jakiś czas temu wzięła ode mnie adres i właściwie wiedziałam, że dostanę od niej kolczyki. Tylko, że jak to ze mną bywa, całkowicie zapomniałam o tym drobnym fakcie! I dobrze się stało- dzięki temu miałam prawdziwą niespodziankę.

 




A mój listonosz naprawdę dzwoni dwa razy....zawsze.

 

niedziela, 15 kwietnia 2007
Puzdereczko

Uparłam się. Uparłam się, że poznam technikę decoupagu - no i powstało takie oto puzdereczko:

 

Oczywiście nie obyło się bez błędów - ale w końcu na tym nauka polega. Na szczęście jak na razie zapału nie straciłam. Mam nawet kolejne pomysły. Najzabawniejsze , że jest to technika, o której mówiłam, że nigdy, ale to przenigdy...

 

I chyba mam za mało serwetek i papierów.......

piątek, 06 kwietnia 2007
Alleluja!

Moi drodzy życzę Wam zdrowych i Pogodnych
Świąt Wielkanocnych,
pełnych wiary, nadziei i miłości.


Radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie

rodziny i wśród przyjaciół
ora
z wesołego "Alleluja"

Pierwsze koty za płoty

A może powinnam napisać "pierwsze jajka za płoty"? Powstało bowiem pierwsze decoupagowe jajco - właściwie to powstały trzy, ale dwa zostały zakwalifikowane jako nienadające się do niczego i umyte. To jajo zostało określone jako "od biedy może być" - nie jestem z niego zadowolona. Nie zostało zmyte tylko dlatego, że rodzina zaprotestowała. Obawiam się, że porwałam się z motyką na słońce - powinnam była zacząć od czegoś łatwiejszego. No cóż mądry Polak.....

 

Jajko nie jest jeszcze skończone - brakuje mu przetarcia szmerglem i ostatecznego maźnięcia lakierem ale to już po Świetach (papier ścierny diabeł ogonem nakrył i się chichra w kąciku). Te artystyczne plamy ciemniejszej farby to moje nieudolne próby cieniowania.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku naprawdę będę miała się czym chwalić.

czwartek, 05 kwietnia 2007
Kury rules

W zeszłym roku na forum "kołderkowym" zapanowała kurza mania. Kurki uszyte z kawałków szmat miała już większość szyjących cioć kołderkowych. W tym roku - powtórka z rozrywki. No i kurzej zarazie uległam i ja. Dzielnie uszyłam małe stadko - 12 kur.

 

 


Zapomniałam dodać, że kury powstały ze szmatek od Keetey - jednej z "cioć". Doping słowami : "spróbuj mi ich teraz nie uszyć..." pomógł także.

środa, 04 kwietnia 2007
Nowa mania?

Naoglądałam się śliczności, namacałam, nawzdychałam i zamarzyłam, żeby robić "decoupagowe" cudeńka. A jak już zaczynać to na całego. Na razie mocno ucierpiał mój portfel - kupiłam mnóstwo dekupażowych akcesoriów, bo przeciez nie mogłam dopuścić do sytuacji, że mi czegoś zabraknie. Teraz nie mam wyjścia - technika po prostu MUSI mi się spodobać!

 

Mam nadzieję, że uda mi się zrobić chociaż jedno jajko przed niedzielą - oczywiście tą niedzielą.

 
1 , 2