Między innymi o robótkach.......
środa, 28 lutego 2007
Zabawa

Ela zaprosiła mnie do wspólnej zabawy, do której niniejszym się przyłączam.

Zasady są proste podajemy 5 mało znanych faktów z naszego życia, a potem wciągamy w nią kolejnych 5 blogujących osób.

1. Parę lat temu miałam wypadek-od płomienia na kuchenca zapaliła sie moja bluzka. Od tego czasu nigdy ale to nigdy nie opieram się o kuchenkę, zawsze stoję kilka centymetrów dalej.

2. Zawsze żal mi zakładać nowych rzeczy - dlatego czasami nowa bluzeczka czy sweterek leżakują nawet kilka lat (z tym akurat walczę jak sie da)

3. Na filmach nie ruszają mnie żadne katastrofy, ani krawe mordy - ale potrafie się rozbeczeć kiedy ginie jakieś biedne zwierzątko.

4. Maniacko uwielbiam serial Gilmore Girls, a za garderobę obu pań dałabym się pokroić

5. Kiedy byłam w przedszkolu babcia dała mi spróbować śledzi. Z wrzaskiem i w panice uciekłam w pod stół w najdalszym pokoju, żeby mnie broń Boże to paskudztwo nie dogoniło. Teraz śledzie jadam maniacko.

A do zabawy zapraszam:

Dorfi

Douchee

Gosię-armę

Koroneczkę

Anqu

piątek, 23 lutego 2007
Naczelna maniaczka osiedla

Rano, w drodze do pracy zahaczyłam o kiosk ruchu. Grzecznie proszę o bilety, a w odpowiedzi słyszę "Jest już nowa Burda i Robótki Ręczne". No proszę jaka się słynna zrobiłam......

A Burdę i Robótki oczywiście kupiłam.

wtorek, 20 lutego 2007
Katarowo

Boli gardło, z nosa leje się nieokreślona ciecz, termometr pokazuje temperaturę jakby kapkę za wysoką.

 

A wszystko dlatego, że postanowiłam się zaprzeć i skończyć tę nieszczesną pracę do końca miesiąca - i co??? Z oczu się też leje - a proces myślowy jakby zakłócony....
 

sobota, 10 lutego 2007
Nowy schemat

Kilka dni temu wygrzebałam w necie schemat portretu- zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Potem pokazałam go Dorfi - i okazało się, że ona go szuka od dawna! Nie było siły, wobec takich przekonujących argumentów musiałyśmy go mieć, i to już natychmiast.

Zamówiłyśmy go na spółkę i już wczoraj przyszedł. został dokładnie oblukany, obmacany i odłożony do szuflady, żeby nie kusił. Bo robótek zaczętych mnóstwo - na krośnie spora praca, którą trzeba skończyć przed zaczęciem kolejnej, do tego liczne pomniejsze. A tak by się chciało zacząć już............

 

A tak ma wyglądać gotowy obraz:

JP II

piątek, 09 lutego 2007
Przyłapana na gorącym uczynku

I pomyśleć, że dziwiłam się czemu roślinka mi stroi fochy, rosnąć nie chce, połamana jakaś taka.........

 

na gorącymna gorącym2

 

A myślałam, że nic ale to nic się na parapecie już nie zmieści.......

niedziela, 04 lutego 2007
Z zakamarków szuflady

Twardo sobie postanowiłam skończyć zaczęte robótki (a przynajmniej te mniejszego kalibru) - wygrzebałam więc z zakamarków serwetkę frywolitkową. Serwetka miała być prezentem urodzinowym............we wrześniu tamtego roku. I tak ją sobie od tego czasu bardzo powoli dłubię. Na szczęscie koniec już bliski (zostało mi jakieś 2,5 rzędu)- może mi się uda skończyć do czerwca, czyli do imienin osoby, dla której prezent był przeznaczony.

 

A tak serwetka wygląda w tej chwili (docelowo ma nie być taka pofałdowana): 

 

Serwetka frywolna

 

a na domiar wszystkiego pękło mi czółenko! Dodam, że bardzo drogie czółenko - ponoć istny Rolls Royce pośród czółenek- ja tam jakoś od początku miałam problemy z jego dociśnięciem, ale nie ukrywam, że mimo to byłam z niego całkiem zadowolona- mieści o wiele więcej nici niż czółenka standardowe, a tygrysy stanowczo nie lubią dowiązywania nici w trakcie rzędu.

 

Tylko jak pomyślę, że za tę kwotę miałabym 3 czółenka mniej "elitarne" to jakoś mi się słabo robi......

Nie muszę chyba dodawać, że czółenkiem nie da się nic zrobić.

czółenko1

 

czółenko2